Nie spodziewam się, że coś się zmieni. Nie oczekuję... Nie stawiam już sobie kolejnych "ostatecznych" terminów. Nie planuję.
Mam to wszystko gdzieś.
3 lutego... Za tydzień kolejna rocznica... I znowu wypadałoby spojrzeć wstecz i zastanowić się co przez ostatni rok uległo zmianie... Ale od spoglądania wstecz mnie mdli... Całe swoje życie spędzam maszerując z głową zwróconą do tyłu... Obserwującą przeszłość, nie zwracającą uwagi na przyszłość... Taka to "obrotowa głowa"... Nieprzydatna...
W tym roku nie było noworocznych postanowień... Nie będzie też postanowień rocznicowych... Jak co roku kupię butelkę, siądę na oknie z papierosem i będę myśleć...
Chociaż... może w tym roku dla odmiany kupię 2 butelki... W końcu jest o czym myśleć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz