piątek, 3 maja 2013

Z życiem jest jak z ogromną, popsutą karuzelą w lunaparku. Kręci się z zawrotną prędkością i po pewnym czasie stwierdzasz, że dość, że czas zwolnić, bo zaczyna się robić nieprzyjemnie. No i karuzela zaczyna zwalniać... W momencie kiedy wydaje Ci się, że już ok, że zaraz się zatrzyma i będzie można wysiąść i iść dalej, ona nagle znowu przyspiesza... I nie ma jak wyskoczyć, nie ma jak się zatrzymać.

Kręci mi się w głowie od tej karuzeli... mdli mnie i wywraca na lewą stronę. Znowu mi się wydawało, że karuzela hamuje, że będę mogła wyjść albo chociażby przesiąść się na mniejszą... Ale nie... Od nowa... góra i dół, prawo i lewo, w tył i w przód.

Niech to wszystko szlag!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz