oczekiwanie na rzeczy ważne ma w sobie coś ekscytującego... Czeka się ze zdenerwowaniem i niepewnością. Zasanawia nad tym, jak to byłoby cudownie gdyby się udało i jak strasznie jeśli się nie uda. Sami tworzymy sobie takie pełne napięcia sytuacje.
Zajmuję się pracą naukową - zawsze mnie to kręciło, podniecało, bawiło. Zawsze też myślałam, że ludzie sądzą iż jestem lepsza, mądrzejsza niż w rzeczywistości. Odważyłam się wysłąć aplikację na odjechaną zagraniczną konferencję z nastawieniem, że i tak pwnie nic z tego, że jestem zbyt marna, pospolita... generalnie nie na takie imprezy.
Dostałam wczoraj maila - aplikacja przyjęta. Będzie wysąpienie! Przed międzynarodowym gronem tęgich głów. Powód do dumy!!
A ja co?? A ja otworzyłam maila, pobieżnie go przeczytałam. Zamknęłam. Nawet mnie to nie obleciało, bo myślałam tylko o jednym...
"Niech już wreszcie siostra wyjdzie z łazienki, bo muszę iść rzygać..."
...co ja ze sobą zrobiłam??? Jak to się stało, że do tego doprowadziłam??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz