sobota, 31 grudnia 2011

bez postanowień

Dear Diary...
tak powinnam zacząć swój wpis... Po amerykańsku... No więc...
Dear Diary, już sylwester. po raz kolejny (już 23!!) spędzam go samotnie. Nie potrafię się bawić z ludźmi. Ba! Ja nawet nie potrafię z ludźmi przebywać! I muszę przyznać, że mi tak trochę smutno. Życie przepływa mi między palcami. W sumie to budzę się rano i czekam kiedy pójdę spać. Codziennie to samo... W międzyczasie zaliczam kilka razy łazienkę, trochę popłaczę, trochę się nad sobą poużalam i dalej żyję... Ciągle i niezmiennie. I codziennie obiecuję sobie, ze to był ostatni raz, że od jutra będzie lepiej, że sobie poradzę... Ale nic z tego nie wychodzi. Sylwester to podobno czas podsumowań. Jak ja mogę podsumować swój rok?? Nie będzie to przyjemne podsumowanie... Dokładnie rok temu, na blogu pisałam:

Nowy Rok - podobno czas na nowe postanowienia. Ja mam tylko jedno - nie wiem czy to postanowienie, czy marzenie... Ale na pewno tego sobie życzę...
- MÓC ZA ROK O TEJ PORZE POWIEDZIEĆ ŻE JESTEM ZDROWYM CZŁOWIEKIEM - ALBO CHOCIAŻ TROCHĘ ZDROWSZYM!!
i tego sobie i Wam, którzy macie z tym problem życzę!!!


dokładnie tak pisałam... i jak to wygląda teraz??
Jestem w zdecydowanie gorszym stanie fizycznym - to nie ulega wątpliwości... W stanie psychicznym bliskim rozpadu... Nie zmieniłam niczego na lepsze... jest po prostu gorzej. . i to skłania mnie do przyjęcia w tym roku innej strategii. Niczego nie obiecuję, niczego nie życzę, niczego nie postanawiam. chciałabym po prostu żyć kiedy nadejdzie następny sylwester...


[edit] 2:33 am

ciekawe jak to jest normalnie żyć?? Już nie pamiętam... Nie pamiętam jak to było. Ubrać się, wyjść z domu, zjeść śniadanie, obiad i kolację i nie poświęcać temu uwagi. Nie myśleć o każdym mankamencie ciała, nie liczyć każdej kalorii, nie płakać nad każdym dodatkowym gramem...Nie pamiętam. Ale to musiało być piękne. To jest takie dziwne. Kiedy rzeczy normalne, codzienne, zwykłe urastają do rozmiarów tragedii, nie pozwalają funkcjonować, sprawiają, że nie chce się żyć...



.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz