pół roku prawie miejsce to czekało na kolejny wpis. Doczekało się...
Nieustannie zaskakuje mnie tempo w jakim mija czas. Mija bezproduktywnie! Niby coś się robi, niby nad czymś pracuje, ale gdyby spróbować wyciągnąc z ostatniego pół roku jakąś esencję, coś wartego wspomnienia - pojawia się pustka.
Moja pustka jest ciągle taka sama - solowy dwutakt! Krok w przód, krok w tył, krok w przód, krok w tył. Nie dziwi mnie już ta tendencja, której poddaję się z uporem maniaka od dobrych kilku lat.
Dopadają mnie natomiast dylematy człowieka "dorosłego", które można w dużym skrócie zatytułować: "rodzina", "partnerstwo", "plan", "przyszłość"... Abstrakcyjność tych przemyśleń nadal mnie w pewien sposób śmieszy. Ja? Dorosła? Większość kryteriów zapewne spełniam - mam dowód osobosty. Ba! mam nawet prawo jazdy do kompletu z samochodem... Mam pracę, za którą mi płacą. Mam miejsce w którym mieszkam i czasami nawet - kiedy się zapomnę - nazywam "domem". Mam te wszystkie atrybuty człowieka dorosłego... tylko jakoś tego nie czuję. Ale może chronologia w tym przypadku nie jest konieczna...
No... odkurzyłam to miejsce - wrócę tu zapewne bardzo niedługo...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz