Coś się kończy, coś zaczyna... Zakończenia bywają bolesne. Siedzę właśnie i wspominam... i pluję sobie w brodę, że nie zatrzymałam, że nie podjęłam działania, nie miałam odwagi...
A teraz? Teraz ktoś inny ma to, co w moim przekonaniu powinno być moje! Coś, co było mi pisane!!
Chociaż... może jednak nie było? Skoro nie miałam tej odwagi, nie podjęłam próby, nie walczyłam??
Po prostu - nie załużyłam! Grzech zaniechania...
Kiedy jest już zbyt późno, coś ściska mnie w gardle na samą myśl, o tym jak mogłoby być... pięknie? bezpiecznie? inaczej?
Ale był grzech - musi być pokuta...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz