niedziela, 30 września 2012

American dream

jakie to skomplikowane... wszystko jedno gdzie jesteś... w jakiej części świata... bulimia i tak cię znajdzie... Albo ty znajdziesz ją. Ale czy to nie wszystki jedno?

Miałam taki swój mały american dream. Nie wielkie pieniądze, nie niekończąca się impreza... chciałam tylko przez jakiś czas nie wymiotować... no cóż. Nie wyszło! I generalnie to jest nawet gorzej niż w Polsce, bo tutaj jestem tak sama jak to tylko możliwe...

Screwing up your life is easy... putting pieces together again is not!

2 komentarze:

  1. Ej! Teraz sobie dowalasz, a pamietasz jaki miałaś cel? Pojechać, spróbować. I Spróbowałaś.
    To jest jakieś doświadczenie, które z tego masz. Dowiedziałaś się czegoś o sobie. Czegoś ważnego.

    Nie dziwi mnie całkiem to co piszesz. Byłabym zaskoczna gdyby było inaczej. Moje zaburzenia odżywiania zaczęły się właśnie dalego za granicą, kiedy wróciłam do Polski, wiadomo było na wstępie, że muszę zacząć leczenie bo było bardzo źle.

    A kiedy wracasz i czy?

    Nie dowalaj sobie, że podjęłaś próbę. Chciałaś ją podjąć i spróbowawałaś. To było odważne.
    Tyle tylko że ta choroba jest najzwyczajniej w świecie w nas, tak samo jak żołądek.....

    OdpowiedzUsuń
  2. :(:( no cóż... wracam w grudniu. Zobaczyłam po prostu jaka wciąż potrafię być naiwna... I to mnie boli. Nie to że się nie udało tylko to że wierzyła w to że się uda... Ot taki upside-down

    OdpowiedzUsuń