dawno, bardzo dawno nie pisałam. Zwariowany to był czas - nadal nie za bardzo jestem w stanie podsumować wszystko, co się dookoła mnie działo.
Niedługo, za kilka dni, wyjeżdzam na trochę...na drugi koniec świata - uczyć się, zdobywać doświadczenie, rozwijać umiejętności. Taką wersję przedstawiam wszystkim zainteresowanym.
Ale w tajemnicy, takiej do grobowej deski, powiem Wam, że cel mam całkowcie inny. Nie ma nic wspólnego z pracą, nauką, podróżowaniem... o nie! Uciekam... Przed wszystkim co mnie otacza, czego nie potrafię zebrać w jedną całość. Zamiast porządkowac chaos, chcę go na trochę za sobą zostawić... I niektóre rzeczy zapewne zostaną na ziemi kiedy ja wraz z samolotem będę się przemieszczać nad oceanem. Niektóre... Od najwazniejszego powodu ucieczki - samej siebie - nie potrafię się uwolnić...
Może to co dziś jest ucieczką kiedyś nazwiesz wyborem i może właśnie tak będziesz o tym myśleć.
OdpowiedzUsuńCzasem nie trzeba czegoś układać, czasem samo się układa. Powodzenia!