niedziela, 5 lutego 2012

miałam wczoraj okazję do chwili refleksji... Ludzie, którzy mnie otaczają mają plany. Zarysowują kontury swojej przyszłości, wplatają w nie dzieci, małżonków, pracę, miejsce gdzie będą żyć. A ja? Ja nie planuję. Nie widzę siebie jako żony, matki, kochanki, pracownika... to wszystko wydaje mi się takie odległe. Aż śmieszne, że  za 6 miesięcy będę już po studiach. Nie wydaje mi się, żeby to była kwestia braku wyobraźni - tej zawsze miałam sporo. To raczej brak zdolności do pojmowania siebie w szerszych ramach, w jakimś kontekście.

Nigdy nie mogłam pojąć jak to jest, że podchodzę do wszystkiego tak egocentrycznie. Mnie jest źle, mnie jest smutno, ja mam problem. Na świecie jest tyle zła, tyle niesprawiedliwości i tyle tragedii... A u mnie tylko wciąż "ja, ja i ja". Chyba jestem złym człowiekiem.

Chodzi za mną żyletka... już od kilku dni natarczywie miesza mi w myślach. Ale jeszcze nad ty panuję.


.

1 komentarz:

  1. Wiesz, ja często też mam takie wrażenie, że mimo swoich lat jeszcze nie jestem gotowa do małżeństwa do bycia matką. Wydaje mi się, że nie dorosłam, że metrykalnie jestem dojrzałą osobą, a życiowo - dzieckiem. Ale tak czasem bywa.. nie jesteś sama.

    OdpowiedzUsuń