Must be...
----------------------------------
Tak sobie myślę... czy jest coś co kiedyś komuś zrobiłam, co sprawiło, że teraz za to płacę? I co prawda zdaję sobie sprawę, że tego typu rozważania są nie na miejscu... że to nie kwestia kary... że to nie zemsta...
Ale... no właśnie... ALE... jednak ma to coś wspólnego z karą, którą sobie codziennie wymierzam. Karą, która nie ma okresu wykonalności. Wyrok nie opiewa na konretny przedział czasowy...
Postrzeganie każdego kolejnego dnia życia w kategoriach kary jest dla mnie przerażające. I zdarzają się czasami momenty... tak jak teraz... kiedy marzy mi się zakończenie tej kary natychmiast. Zrobienie czegoś, co zakończy mój wyrok... teraz, zaraz, tutaj!!!
Szczęściem jest wyrzut sumienia, który trzyma mnie w pionie i nie pozwala zrobić niczego głupiego... wyrzut który mówi, że byłoby to szczytem egoizmu i niepotrzebnym, dodatkowym cierpieniem dla ludzi, którzy sobie na to nie zasłużyli...
Więc odbywam dalej swoją karę, bez widoków na zwolnienie warunkowe... Bo to moja kara i nikt jej za mnie nie odbędzie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz